Deptak łączący uniwersyteckie akademiki przy placu Grunwaldzkim jest od
kilku dni przestrzenią dla współczesnej sztuki. To tutaj znalazły swoje miejsce
wrocławskie Kamienie Miasta, wspólny projekt ośmiorga polskich i europejskich
artystów rzeźbiarzy.
Na razie traktowane są przez
przechodniów nieufnie lub obojętnie. Rzadko kto zatrzymuje się chwilę dłużej,
by lepiej się im przypatrzyć. Ale według pomysłodawców i kuratorów
międzynarodowego projektu, ten stan wkrótce się zmieni. Bo Kamienie Miasta nie
pełnią żadnych użytkowych lub upamiętniających funkcji poza jedną – mają
oswajać ze współczesną sztuką na co dzień. Poza murami muzeów i artystycznych
galerii.
- Przekonanie, że trudna w odbiorze estetycznym twórczość
najnowsza powinna opuścić białe sale
muzeów i – w dosłownym sensie – „ wyjść na ulice”, narodziło się w
latach trzydziestych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych – pisze w katalogu
wprowadzającym do wystawy Bożena Chlabicz. – W tej chwili sztuka publiczna jest już fenomenem
ogólnoświatowym, a w większych miastach Europy czy Ameryki o obiekty tego typu
turyści potykają się na rogu każdej niemal ulicy – podkreśla.
Twórcami wrocławskich Kamieni są
rzeźbiarze z grupy artystycznej Kunstwerk Krastal, reprezentujący Austrię,
Niemcy, Włochy i Chorwację, oraz dwójka rzeźbiarzy-pedagogów wrocławskiej
Akademii Sztuk Pięknych: Grażyna Jaskierska-Albrzykowska i Christos Mandzios. Swoje
dzieła zrealizowali według indywidualnych pomysłów, nie konsultując ich formy
bądź treści. Austriak Max Seibald, kurator całości, oraz koordynatorka strony
polskiej, malarka Anna Kramm, nie dążyli bowiem do stworzenia wystawy
tematycznej, narzucającej jednokierunkową interpretację i odbiór dzieła.
Przeciwnie, wpisane w miejską przestrzeń rzeźby mają ją po prostu uatrakcyjniać.
A przy okazji namawiać do zainteresowania się współczesną plastyką, wcale nie
tak trudną i hermetyczną, jak często próbuje nam się wmówić.
W osi placu
Grunwaldzkiego pojawił się więc szereg wielkoformatowych rzeźb, wykonanych z
różnego gatunku kamienia i metalu, z elementami złota, szkła, a nawet szczątków
wulkanu. Przybierają rozmaite formy: upadłego człowieka w pracy Austriaka
Helmuta Machhammera, sześciopolowych kostek do gry w realizacji Nemanji
Cvijanović z Chorawcji, czy odbijającej krajobraz niczym lustro, pofałdowanej
bryły autorstwa Michaela Kosa z Austrii.
Na ile Kamienie
Miasta wpiszą się w architektoniczną i urbanistyczną przestrzeń placu
Grunwaldzkiego, i czy rzeczywiście uda się im przekonać do siebie okolicznych
mieszkańców, spacerowiczów i turystów? Mają na to dużo czasu, bo rzeźby znikną
z deptaku dopiero w październiku. Ich uroczyste odsłonięcie już jutro – w czwartek
17 czerwca o godzinie 17.
MC